środa, 15 października 2014

TRANSPARENTNA MAXI SUKIENKA


Zdjęcia powstały w ramach zapowiedzi jesienno-zimowej kolekcji F&F.

Kiedyś na pytanie "Czego nigdy byś na siebie nie założyła?" odpowiedziałam, że siatki. Jak widać, poglądy czasem nieco się zmieniają. ;) W poprzednim poście mam na sobie czarną mini z siatką, w dzisiejszym poście - maxi niczym z pokazu Stelli McCartney. Jest to dosyć odważny i wymagający model, a ja postawiłam na połączenie z bieliźnianym, dosyć mocno wyciętym body, abyście mogli zobaczyć sukienkę w całej okazałości. Jednak w sprzedaży sukienka pojawiła się z wbudowaną podszewką przypominającą małą czarną na ramiączkach typu spaghetti. Cała kolekcja F&F jest intrygująca - pełna cekinów, przezroczystości, futer i wzorów (link do posta z kolekcją TUTAJ). Mam nadzieję, że uda mi się zdobyć cekinowe mini sukienki idealne na karnawał! 

Zdjęcia : Aleksandra Burska






piątek, 10 października 2014

SPOTKANIE W BLUE CITY, MAŁA CZARNA NA JESIEŃ


Miesiąc temu odbyło się kolejne spotkanie blogerek w warszawskim centrum handlowym - Blue City. Te spotkania są już pewnego rodzaju tradycją i szczerze mówiąc, czasami zapominam po co tam jestem. Gdy już usiądziemy z dziewczynami, zaczynają się ploty, omawiamy ciekawe kampanie, wspominamy najśmieszniejsze albo najbardziej absurdalne sytuacje, które wydarzyły się od czasu ostatniego spotkania. 
Tym razem ugościła Nas restauracja Street. Nigdy wcześniej tam nie zaglądałam, od tamtej pory - nie mogę się doczekać kolejnego lunchu w tym miejscu! Dania nie należą do najtańszych (ale nie są też przesadnie drogie), jednak ma się pewność, że dostaniemy pełny talerz pysznego jedzenia. Naprawdę, porcje są duże i bardzo smaczne. A wybór jaki oferuje ta restauracja... Przyszłam jako pierwsza, a zamówiłam chyba jako ostatnia - tak długo nie mogłam się zdecydować co zjeść! Znajdziecie tu wszystko - od sałatek, przez hamburgery, pizze aż po naleśniki czy pierogi. Poza tym zawsze jest tam dużo ludzi - a to o czymś świadczy ;) 
"Drina goni kolejny drin", aż w końcu ktoś idzie po rozum do głowy i przypomina, że czas wziąć się do roboty :) Kolejny przystanek : perfumeria Douglas. 


 W Douglasie przeszłyśmy kurs makijażu. Make up wykonywałyśmy kosmetykami marki PUPA (zawsze sobie myślałam, jaka to wdzięczna nazwa:)). Co prawda liczyłam na to, że umaluje mnie profesjonalista, bo przecież sama maluję się codziennie, ale miałyśmy przynajmniej niezły ubaw :) Podczas tego kursu zakochałam się w pomadkach (w postaci kredek do ust) oraz w transparentnym pudrze - to kosmetyk, który koniecznie musi znaleźć się w mojej kosmetyczce! Jestem też otwarta na eksperymenty, dlatego nasza "nauczycielka" namówiła mnie na kolorowy tusz do rzęs. Od tamtej pory zdarza mi się pomalować rzęsy na fioletowo lub niebiesko! 

Teraz już widzicie dlaczego mam grzywkę ;) 
PattPuzzle
Bagladyshop
Puder transparentny - must have!
 Swoje fryzury zawdzięczamy Marco Aldany. Zawsze mam problem z wybraniem uczesania, ale wspólnie udało nam się ustalić, że naszedł najwyższy czas na loki. Czułam się w nich świetnie, mogłabym mieć takie na co dzień :) 


W swoich stylizacjach miałyśmy wykorzystać najnowszą kolekcję marki New Yorker. Od początku nie miałam żadnych wątpliwości co założę. Mała czarna z siatki uwiodła mnie totalnie. Do kompletu sprawdziłaby się gruba ramoneska (zdjęcie pokazywałam na Instagramie: tutaj). Poza tym znalazłam także ciekawe swetry i piękny szary płaszczyk z dresowego materiału. Ale ostatecznie do mojej szafy trafiła czarna ramoneska. 


Zdjęcia reportażowe: Bartko Dębkowski
Zdjęcia stylizacji: Sebastian Rudnicki

środa, 1 października 2014

KARMELOWY PŁASZCZ I CZARNE RURKI


Nie wiem czy to normalne, ale kiedy kupowałam ten wełniany płaszcz, temperatura powietrza sięgała chyba 30 stopni. Ale to nic - przynajmniej mam super pamiątkę z Toronto i piękny płaszcz w jednym ;)

W szafie wisiał od czerwca i w końcu doczekał się swojej premiery. Jest dosyć prosty i elegancki jednocześnie, wyobrażam go sobie w zestawie z małą białą, ale na dobry początek połączyłam go z t-shirtem BOHOSPOKO od Dziedzica Pruskiego oraz ulubionymi i najlepszymi jak do tej pory w mojej szafie - rurkami F&F. Co do butów - muszę przyznać, że jestem bardzo mile zaskoczona. Nie dość, że obcas nie wygląda na swoje 11 centymetrów, to dodatkowo nie czuć tej wysokości. Spokojnie spędziłam w nich cały dzień. Jak Wam się podoba? 


woolen camel coat | MAISON SCOTCH
black super skinny jeans | F&F 
BOHOSPOKO t-shirt | DZIEDZIC PRUSKI
bag | STEVE MADDEN
boots with zipper | ZARA
black hat | ILOKO.PL